Hej! Jestem taka szczęśliwa ,że szok ! Nie było mnie wczoraj , ponieważ uczyłam się do egzaminu z historii sztuki. Była masa rzeczy do nauki , jednak nie potrzebnie ,ponieważ Panu popsuła się drukarka . I właśnie od tego momentu wszystko się zaczyna. Wczoraj mój mózg po prostu padał z przesilenia. Nie miałam siły na nic , ale uczyłam się wytrwale przez jakieś 5 godzin i 40 min , opanowałam większą część materiału , jednak zawsze jest jakaś obawa , że będzie to czego się nie nauczyłam. Podczas nauki wypiłam 7 herbat bo tak mi się chciało pić z nerwów! Potem poszłam się umyć , a kiedy położyłam się do łóżka , zaczęłam się modlić. Nie była to tak zwykła modlitwa , po prostu "normalnie rozmawiałam". Zeszło mi na tym jakieś 50 minut. Ale kiedy doszłam do sedna tej "rozmowy" zrozumiałam , że muszę ponieść konsekwencje mojego nie przygotowania. Dzisiaj wstałam o 5:30 , żeby powtórzyć sobie najważniejsze informacje. Potem potoczyło się bardzo gładko. Były normalne lekcje , aż w końcu nadeszła historia sztuki , w tamtym momencie jak ujrzałam Pana zrobiło mi się słabo.Jednak z uśmiechem na twarzy powiedziałam "Dzień Dobry" , po czym usiadłam w ławce z Alicją. Nagle Pan powiedział , że nie ma testu ,ponieważ drukarka mu się popsuła. ;) W tamtym momencie kamień spadł mi z serca. Wiem , że może wydać wam się to dziwne jednak podchodzę do nauki z odpowiednim dystansem. Można wręcz powiedzieć , że jestem kujonem
<w pewnym stopniu>. Ten incydent tylko upewnił mnie w mojej wierze. Jest to jedne z licznych przypadków.
Kolejnym przypadkiem , który pamiętam to ten , jak byłam jeszcze mała. Miałam około 9 lat. Moja mama poszła do cioci , a ja tak bardzo się o nią zamartwiałam , ponieważ miała dawno wrócić do domu , ale nadal jej nie było i nie odbierała telefonów. Znów odbyła się szczera modlitwa , po której jakieś 30 min później mama wróciła , a okazało się , że nie miała czym wrócić do domu , a u cioci nie było zasięgu .

Świeższym przykładem jest ten , że dwa lata temu moja Babcia zachorowała na trzustkę i było 90 % szans , że będzie miała leczenie operacyjne , co w jej wieku groziło różnymi powikłaniami. Pomodliłam się tak bardzo , bardzo szczerze i dwa dni później okazało się , że szanse na to , że będzie operacji coraz z dnia na dzień wzrastały.
Może wam się to wydać bardzo dziwne lub absurdalne , ale to są "żywe" fakty ! Chciałabym sprostować , że nie chodzę do kościoła , ponieważ uważam to za czystą komercję , uczęszczam jednak na lekcje Religii z powodu jednoznacznego.Na pewno w przyszłości zamierzam wyjść za mąż , a wcześniej mieć bierzmowanie. Mogę dumnie powiedzieć , że jestem katoliczką . ; )
Na dzisiaj to wszystko. Przepraszam jeśli kogoś uraziłam , ale to jest tylko moje zdanie .
Do jutra. Żegnam ! :**
Ps. Wystarczy tyko uwierzyć !